W najnowszym odcinku podcastu "Pokój Zbrodni" wraca sprawa wypadku, do którego doszło w sierpniu 2026 roku w Krakowie. Prowadzący Bartosz Wojsa odtwarza przebieg zdarzenia, w którym zginęło młode małżeństwo, a ich 8-miesięczny syn został ciężko ranny. Dziennikarz relacjonuje postępy w śledztwie i przypomina zachowanie kierowcy sportowego auta po uderzeniu w pieszych. Prokuratura zarzuca kierowcy spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi mu do 8 lat więzienia. W odcinku zrelacjonowano moment uderzenia i pierwsze godziny po wypadku. Reakcją na te wydarzenia były protesty mieszkańców, po których władze Krakowa zapowiedziały montaż progów zwalniających w miejscu tragedii.
Czytaj też: Miał 17 lat, gdy to zrobił. Wpadł dopiero jako dorosły mężczyzna
Dane z rejestratora EDR w śledztwie przeciwko Hubertowi B.
W śledztwie istotna będzie analiza danych z modułu EDR, pełniącego funkcję czarnej skrzynki samochodu. Urządzenie rejestruje parametry jazdy na kilka sekund przed uderzeniem, co pozwala ustalić dokładną prędkość i moment hamowania. Zapisy z rejestratora posłużą do weryfikacji słów 26-latka. Podejrzany nie przyznaje się do winy i twierdzi, że jechał przepisowo, a odpowiedzialność zrzuca na zły stan nawierzchni. Śledczy badają, czy utrata panowania nad autem faktycznie wynikała z warunków na drodze, czy z brawury kierowcy. Podobne cyfrowe dane wielokrotnie pozwalały już policji precyzyjnie odtworzyć przebieg innych głośnych wypadków w Polsce.
Czytaj także: Wracała od mamy, ślad urwał się na moście. Wysłała niepokojący SMS
Postawa kierowcy i argumentacja rodziny po wypadku w Krakowie
Rodzice Huberta B. próbowali wyjaśnić, dlaczego ich syn jeździł autem o mocy 400 koni mechanicznych. Przekonywali, że sportowy pojazd był mu potrzebny do pracy w zawodzie fotografa samochodowego, a nie do wyścigów po mieście. Szokować może nagranie wideo zrobione tuż po zderzeniu. Z relacji świadków wynika, że kierowca nie próbował ratować poszkodowanych, lecz od razu zaczął oglądać uszkodzony bagażnik swojego auta. Rodzina ofiar oceniła to zachowanie jako dowód na brak empatii i dbanie o własne mienie zamiast o ludzkie życie.
Zobacz też: Tajemnica zaginięcia Iwony Wieczorek. Co ukrywają wody Bałtyku?