Monika Sławecka i Maciej Rokus omawiają szczegóły działań operacyjnych w trójmiejskich zbiornikach wodnych i parkach. Biegły wyjaśnia, jak płetwonurkowie ze specjalistycznym sprzętem przeczesywali stawy w gdańskim Parku Reagana oraz dno Wisły. Prowadząca i jej gość wracają też do błędów popełnionych w pierwszych dniach śledztwa. Wskazują między innymi na to, że policja nie zabezpieczyła od razu kluczowych nagrań z monitoringu osiedlowego. Zastanawiają się również, jak upływ czasu wpłynął na możliwość odnalezienia śladów i czy współczesne techniki badania DNA mogą jeszcze pomóc w rozwiązaniu sprawy zaginięcia sprzed lat.
Zobacz też: Sprawa Iwony Wieczorek. Okoliczności zaginięcia i błędy policji
Dlaczego ciało Iwony Wieczorek prawdopodobnie nie trafiło do morza?
Maciej Rokus ocenia popularną hipotezę, według której ciało zaginionej 19-latki mogło trafić do Bałtyku. Biegły wyjaśnia, że zgodnie z prawami fizyki i biologii morze zazwyczaj oddaje ofiary w dość krótkim czasie. Latem, przy wysokiej temperaturze wody i specyficznym zasoleniu, zwłoki powinny zostać zauważone przez służby lub turystów w ciągu kilkunastu dni. Szef grupy płetwonurków dodaje, że nawet celowe obciążenie ciała nie daje gwarancji trwałego ukrycia go na dnie w tak uczęszczanym rejonie. Brak jakiegokolwiek śladu w pasie nadmorskim sugeruje więc, że dziewczyna nigdy nie znalazła się w wodach Zatoki Gdańskiej. Wykluczenie tego scenariusza pozwala śledczym skupić się na szukaniu na lądzie.
Czytaj też: Dziecko, które zabiło dzieci. Mroczna tajemnica zbrodni we wsi Jeńki
Psychika sprawcy i błąd znajomych w noc zaginięcia
W podcaście powraca również temat znajomych, którzy towarzyszyli Iwonie Wieczorek w jej ostatnią noc. Maciej Rokus stwierdza, że pozostawienie młodej kobiety samej o tak późnej porze było kardynalnym błędem. Biegły uważa, że za zniknięciem 19-latki nie stoi zaplanowana zbrodnia doskonała. Jego zdaniem tragedia to raczej skutek gwałtownego wybuchu emocji u kogoś z jej otoczenia lub u przypadkowo spotkanej osoby. Gość odcinka podkreśla, że czyn popełniony pod wpływem nagłego impulsu zostawia trwały ślad w psychice sprawcy. Wyjaśnienie zagadki może więc zależeć od dokładniejszej analizy relacji międzyludzkich i niekontrolowanych zachowań, które doprowadziły do dramatu.
Czytaj też: Nałóg w polskiej klasie średniej. Patryk Jurek o uzależnieniu od narkotyków