David Carpenter wybierał na ofiary samotne kobiety spacerujące po parkach narodowych w okolicach San Francisco i Santa Cruz. Twórcy podcastu opisują chronologię ataków oraz sposób działania sprawcy, który przed morderstwem znęcał się nad kobietami psychicznie. Lektorzy czytają fragmenty akt sądowych i relacje świadków z tamtego okresu. Z nagrania wynika, jak przebiegało śledztwo prowadzone na przełomie lat 70. i 80. XX wieku. Carpenter przez długi czas unikał zatrzymania, mimo że policja dysponowała dowodami wskazującymi na jego winę.
Zobacz też: Brutalne zbrodnie wstrząsnęły Ukrainą. Rusłan Chudolij miał nietypowe metody kamuflażu
Profil psychologiczny seryjnego mordercy przygotowany przez FBI
W odcinku pojawia się wątek pracy agenta FBI Johna Douglasa, który opracował profil psychologiczny sprawcy. Lokalni śledczy zakładali, że mordercą jest przystojny i czarujący mężczyzna, jednak Douglas wyciągnął zupełnie inne wnioski. Z jego analizy wynikało, że zabójca to człowiek wycofany, który ma poważną wadę wymowy w postaci silnego jąkania się. Teoria agenta okazała się trafna, bo David Carpenter rzeczywiście miał problemy w kontaktach społecznych. Douglas ustalił też, że sprawca mówił płynnie tylko w momentach silnego pobudzenia w trakcie ataków. Różnica między ustaleniami FBI a przypuszczeniami lokalnej policji początkowo utrudniała wytypowanie właściwego podejrzanego.
Czytaj także: Wracała od mamy, ślad urwał się na moście. Wysłała niepokojący SMS
Domniemane powiązania ze sprawą Zodiaka i losy skazańca
Przez pewien czas amerykańscy śledczy i media spekulowali, że za morderstwami na szlakach może stać nieuchwytny Zodiak. Służby brały pod uwagę tę hipotezę ze względu na podobną brutalność zbrodni. Ostatecznie jednak policja wykluczyła ten trop, kiedy okazało się, że w czasie ataków Zodiaka Carpenter przebywał w zamkniętym zakładzie karnym. Autorzy wspominają też o współczesnych losach skazanego. Mimo wyroku śmierci, egzekucji nigdy nie wykonano. Obecnie Carpenter ma ponad 90 lat i przebywa w specjalistycznym ośrodku zdrowia. W listach do mediów osadzony porównywał swój pobyt w tym miejscu do turnusu w sanatorium, co wywołało oburzenie rodzin ofiar.
Czytaj też: Miał 17 lat, gdy to zrobił. Wpadł dopiero jako dorosły mężczyzna