Monika Sławecka i Magdalena Grześkowiak rozmawiają o przemocy domowej, która dotyka w Polsce tysięcy osób. Prowadząca i jej gościni zaznaczają, że ten problem nie ogranicza się wyłącznie do rodzin zmagających się z biedą lub brakiem wykształcenia. Adwokatka mówi o zjawisku "patologii w białych kołnierzykach" – w takich domach agresja często przybiera formę znęcania się psychicznego lub ekonomicznego. W odcinku wraca też temat manipulowania dziećmi i traktowania ich jako narzędzi w konfliktach między rodzicami. Magdalena Grześkowiak krytykuje ponadto zmuszanie ofiar do mediacji, ponieważ takie spotkania ze sprawcą zazwyczaj prowadzą do kolejnych zastraszeń. Nagranie pokazuje mechanizmy przemocy, które funkcjonują we wszystkich warstwach społecznych.
Czytaj też: Piekło życia z narcyzem. Jak uwolnić się z toksycznej relacji?
Przemoc psychiczna i karanie ciszą w związku
Rozmówczynie zwracają szczególną uwagę na to, jak sprawcy wykorzystują długotrwałą izolację emocjonalną. Magdalena Grześkowiak wspomina relację, w której jeden z partnerów nie odzywał się do drugiego przez pół roku. Cała komunikacja, nawet w sprawach dotyczących opieki nad dziećmi, opierała się na odręcznie pisanych karteczkach. Prawniczka tłumaczy, że milczenie ma złamać opór ofiary i odebrać jej godność. W swoich skutkach bywa ono równie niszczące co agresja fizyczna, bo wywołuje u poszkodowanej osoby ciągły lęk i poczucie osamotnienia. Sprawcy nierzadko łączą tę metodę z celowym wmawianiem drugiej osobie problemów psychicznych, żeby całkowicie ją ubezwłasnowolnić.
Zobacz też: Toksyczne relacje: Jak rozpoznać i uwolnić się od negatywnego wpływu?
Jak sprawcy przemocy bronią się przed sądem
Adwokatka opowiada również o konkretnych sytuacjach z sal sądowych i postępowań dowodowych. Sprawcy przemocy potrafią całkowicie wypierać się winy, nawet gdy konfrontuje się ich z twardymi dowodami zebranymi przez detektywów. Grześkowiak podaje przykład mężczyzny przyłapanego na zdradzie, który przekonywał przed sądem, że tylko pomagał koleżance zapiąć guziki w koszuli. Zdarza się też, że agresorzy podważają autentyczność nagrań wideo i twierdzą, że widać na nich podstawione aktorki wynajęte przez drugą stronę. W ten sposób próbują za wszelką cenę uniknąć odpowiedzialności i utrzymać nienaganny wizerunek publiczny. To właśnie mechanizm silnego wyparcia ze strony sprawców sprawia, że ofiarom tak trudno o sprawiedliwość w sprawach rozwodowych z orzekaniem o winie.
Czytaj też: Od dekad żyje z hazardu. Jak zawodowy gracz zyskał majątek w kasynach?