Twórcy podcastu "ZŁO Zbrodnia, Łowca, Ofiara" opisują serię zabójstw nastolatek i młodych kobiet, do których dochodziło w latach 90. Władimir Retunski po morderstwie okaleczał ciała swoich ofiar. Autorzy zwracają uwagę na błędy miejscowej milicji, która początkowo w ogóle nie łączyła zaginięć w jedną sprawę. Na co dzień mężczyzna prowadził podwójne życie – w swojej społeczności uchodził za wzorowego ojca i męża. Mimo że przed sądem udowodniono mu osiem morderstw, Retunski opuścił więzienie po zaledwie 15 latach.
Zobacz też: Dlaczego patotreści przyciągają miliony widzów? Psycholog tłumaczy
Szczeniak rottweilera jako ślad, który naprowadził śledczych na sprawcę
Przełomem w śledztwie okazała się kradzież szczeniaka rasy rottweiler. Pies należał do jednej z zamordowanych kobiet, Oksany Iwakinej. Retunski zabrał zwierzę z miejsca zbrodni i podarował je swojemu pasierbowi. W latach 90. psy tej rasy były w Rosji rzadkie i drogie, dlatego milicjanci postanowili dokładnie sprawdzić pochodzenie zwierzęcia. Funkcjonariusze prześledzili ten trop, ustalili adres i w ten sposób trafili do domu mężczyzny. Ten jeden błąd pozwolił służbom zatrzymać sprawcę po latach bezkarności.
Czytaj też: Tragedia w pociągu do Warszawy. Dręczyli 21-latkę wiele godzin
Pułapka w służbowej Ładzie i występ mordercy w telewizji
W odcinku opisano również sposób, w jaki morderca więził ofiary. Retunski tak zmodyfikował drzwi w swoim służbowym samochodzie ciężarowym marki Łada, że klamka od strony pasażera od środka nie działała. Kobiety, które łapały autostop, wsiadały do auta i traciły możliwość ucieczki. Autorzy przypominają też o życiu mężczyzny po wyjściu na wolność. Retunski wystąpił w rosyjskim programie telewizyjnym, w którym doszło do jego konfrontacji z bliskimi zamordowanych dziewcząt. Mimo wyroku skazującego i zebranych dowodów, przed kamerami wciąż zaprzeczał wszystkim zarzutom.
Zobacz też: "Styrta się pali". Nieznane kulisy historii, która zniszczyła życie pani Jadwigi