Bartosz Wojsa opowiada o wydarzeniach z lipca 2010 roku, kiedy to mieszkanka Lipinek Łużyckich zadzwoniła na policję, aby zgłosić pożar siana. Z opisu wynika, że nietypowy przebieg tej rozmowy był efektem problemów zdrowotnych kobiety i silnego stresu. Zamiast otrzymać pomoc, pani Jadwiga stała się ofiarą drwin. Autor reportażu odtwarza moment, w którym poufne nagranie wyciekło z policyjnych serwerów do sieci. Dźwięk od lat krąży po polskim internecie jako żart, jednak dla głównej bohaterki oznaczał zderzenie z bezprawnym działaniem służb, które miały chronić jej dane.
Zobacz też: Złapali sprawcę po 30 latach. Zrobił to, gdy był jeszcze nastolatkiem
Skutki nękania i internetowej popularności nagrania
Nagranie rozmowy szybko stało się wiralem, co dla pani Jadwigi oznaczało początek bardzo trudnego czasu w codziennym życiu. Relacje rodziny obrazują skalę nękania, z jakim seniorka mierzyła się przez kolejne lata. Kobieta była wytykana palcami przez sąsiadów, wyszydzana na ulicy, a w jej skrzynce pojawiały się złośliwe kartki od obcych ludzi. Wojsa wspomina również o nocnych wezwaniach straży pożarnej pod dom mieszkanki Lipinek Łużyckich, co miało być nawiązaniem do słynnego mema. Te ciągłe ataki doprowadziły kobietę do załamania nerwowego i wycofania się z życia lokalnej społeczności.
Czytaj też: Tragedia w pociągu do Warszawy. Dręczyli 21-latkę wiele godzin
Precedensowy wyrok sądu przeciwko policji za wyciek nagrania
Rodzina pani Jadwigi wytoczyła proces Komendantowi Wojewódzkiemu Policji. Sprawa okazała się precedensem w polskim prawie – po raz pierwszy służby poniosły karę za wyciek danych z linii alarmowej. Sąd uznał winę instytucji, nakazał publikację oficjalnych przeprosin i wypłatę zadośćuczynienia, które z odsetkami wyniosło blisko 60 tysięcy złotych. Choć potwierdzono, że plik pochodzi z policyjnych serwerów, do dziś nie ustalono tożsamości funkcjonariusza odpowiedzialnego za jego udostępnienie. Bartosz Wojsa zwraca też uwagę na problem z usuwaniem treści z sieci. Mimo sądowych wyroków i blokowania kolejnych linków, nagranie z policyjnego telefonu nadal jest łatwo dostępne na wielu portalach.
Czytaj też: Wykończył tynkarza, bo nie chciał płacić. Szokujące, co zrobiła żona sprawcy