Monika Sławecka i Jan Fabiańczyk wskazują na luki w dochodzeniu prowadzonym po śmierci modelki. Zwracają uwagę na środowisko, w jakim obracała się zmarła, i jej znajomości z bogatymi ludźmi z wrocławskich klubów. Według rozmówców służby popełniły szereg błędów. Wymieniają między innymi brak dokładnego sprawdzenia bilingów telefonicznych i zignorowanie zaginionych dowodów rzeczowych. Zastanawiają się, czy to faktycznie było samobójstwo, czy zaplanowane morderstwo. Rozmowa schodzi też na temat zniknięcia ogromnej sumy gotówki z wrocławskiego mieszkania ofiary, do którego doszło zaraz po jej zgonie.
Czytaj także: Porwanie 10-letniego Kamila. Opowiada o przebiegu poszukiwań zawodowego porywacza
Ubiór zmarłej i awaria hotelowych kamer
Wiele wątpliwości budzi ubiór ofiary. W chwili znalezienia ciała w hotelowej łazience Karolina Kaczorowska miała na sobie pełny strój narciarski i ciężkie buty do jazdy na nartach. Były policjant ocenia, że słuchawka prysznicowa, na której kobieta rzekomo się powiesiła, nie utrzymałaby dorosłej osoby w tak ciężkim obuwiu. Dodatkowo w hotelu doszło do awarii monitoringu. Kamery przestały nagrywać dokładnie w godzinach, w których rozegrała się tragedia. Przez brak nagrań nie wiadomo, kto wchodził do pokoju modelki, a kto z niego wychodził. To sprawia, że autorzy podcastu nie ufają oficjalnym ustaleniom prokuratury i podejrzewają, że w zdarzeniu brał udział ktoś jeszcze.
Czytaj też: Mroczna przeszłość znanego psychologa. Prawdziwe oblicze Andrzeja Samsona
Zniknięcie miliona złotych i zachowanie byłego partnera
Krótko po śmierci kobiety z jej wrocławskiego mieszkania zniknął milion złotych w gotówce i kosztowna biżuteria. Fabiańczyk przypomina o byłym partnerze modelki, który przyjechał na jej urodziny do Karpacza, chociaż wcześniej zgłaszała ona policji, że mężczyzna stosował wobec niej przemoc fizyczną. Uwagę zwraca również to, w jakim stanie znaleziono psa zmarłej. Zwierzę było poturbowane, co wskazuje na to, że uderzył je ktoś z zewnątrz. Karolina Kaczorowska bardzo dbała o swojego pupila, dlatego trudno uwierzyć, że sama zrobiłaby mu krzywdę tuż przed odebraniem sobie życia. Prowadząca i jej gość uważają, że śledczy powinni jeszcze raz, znacznie dokładniej zbadać tę sprawę.
Czytaj też: Złapali sprawcę po 30 latach. Zrobił to, gdy był jeszcze nastolatkiem