Babcia wychodziła z wnukiem z tramwaju. Wydarzyła się tragedia

2026-09-03 13:56

Autor podcastu "Pokój Zbrodni" wraca do wypadku, do którego doszło na warszawskiej Pradze w sierpniu 2022 roku. Odcinek krok po kroku odtwarza okoliczności śmierci 4-letniego chłopca pod kołami tramwaju oraz podsumowuje wyniki śledztwa w sprawie winy motorniczego.

Strażacy pracujący przy torowisku tramwajowym zasłoniętym parawanem. O tragedii w Warszawie przeczytasz na Mediateka.
Autor: screen z YT/ Canva.com Tragedia na warszawskich torach. Śmierć 4-letniego chłopca pod kołami tramwaju

Odcinek przypomina szczegóły śmierci 4-letniego Olusia. Autor reportażu opisuje moment, w którym drzwi starego tramwaju typu 105N przytrzasnęły dziecko wysiadające z babcią. Z nagrania dowiadujemy się, jak reagowali świadkowie próbujący zatrzymać odjeżdżający pojazd i ratować chłopca. W rozmowach pojawia się też temat bezpieczeństwa pasażerów i stanu technicznego warszawskich tramwajów. Autor podsumowuje proces sądowy, który zakończył się wyrokiem skazującym dla motorniczego. To konkretny zapis błędów i zaniedbań, które doprowadziły do śmiertelnego wypadku na przystanku.

Zobacz też: "Styrta się pali". Nieznane kulisy historii, która zniszczyła życie pani Jadwigi

Przyczyny wypadku i nieuwaga motorniczego

Ważnym elementem sprawy jest zachowanie prowadzącego tramwaj tuż przed wypadkiem. Choć mężczyzna nie przyznał się do winy, kluczowym dowodem w sądzie okazały się jego bilingi telefoniczne. Z ustaleń wynika, że w dniu zdarzenia Robert S. wykonał kilkanaście połączeń, z których część trwała kilkadziesiąt minut. Sąd orzekł, że motorniczy poświęcił zaledwie półtorej sekundy na sprawdzenie sytuacji na przystanku. Przez tak krótki czas nie miał szans zauważyć dziecka w strefie drzwi. Rozproszona uwaga pracownika została uznana za rażące zaniedbanie i wpłynęła na wyrok bezwzględnego więzienia.

Czytaj też: Złapali sprawcę po 30 latach. Zrobił to, gdy był jeszcze nastolatkiem

Wady konstrukcyjne tramwajów 105N a bezpieczeństwo pasażerów

Kolejnym omawianym problemem jest stan techniczny starszych tramwajów jeżdżących po polskich miastach. Rozmówcy tłumaczą, że wagony serii 105N mają duże martwe pola widzenia, przez co motorniczy z trudem dostrzega z kabiny niskie osoby. Mimo oficjalnych zapewnień o sprawnych zabezpieczeniach, w dniu wypadku nie zadziałał mechanizm blokady jazdy. Eksperci wyjaśniają, że uszczelki w starych drzwiach są na tyle elastyczne, że pozwalają na ruszenie tramwaju, nawet gdy między skrzydłami utknie noga pasażera. Wynika to z faktu, że standardowe testy drzwi wykonuje się przy użyciu sztywnych przedmiotów, co nie oddaje rzeczywistych sytuacji z udziałem ludzi. Te szczegóły techniczne pokazują, że do wypadku przyczynił się nie tylko błąd człowieka, ale też sama konstrukcja wagonu.

Zobacz też: Były policjant o śmierci modelki w Karpaczu. Kulisy sprawy Karoliny Kaczorowskiej

Pokój Zbrodni
Oluś wychodził z tramwaju, gdy drzwi się zatrzasnęły. Babcia próbowała go ratować | Pokój ZBRODNI