"To ja zabiłem pani tatę, przepraszam". Prawda wyszła na jaw po 30 latach

2026-08-10 10:58

Prawda wyszła na jaw po 30 latach. Chodzi o morderstwo z czerwca 1995 roku. "Pokój Zbrodni" opisuje historię Bogdana S., który przez blisko 30 lat wymykał się organom ścigania. Z nagrania można się dowiedzieć, jak policjanci z Archiwum X wpadli na trop mężczyzny i doprowadzili do jego skazania.

Czarno-białe zdjęcie oskarżonego Bogdana S. z czarnym paskiem na oczach. O zbrodni sprzed lat przeczytasz na Mediateka.
Autor: Screen z YT/ Canva.com Poznaj historię Bogdana S., który dopuścił się brutalnej zbrodni w Lublinie, by zdobyć pieniądze na ślub.

Autor podcastu "Pokój Zbrodni" opowiada o zabójstwie Wojciecha T., do którego doszło w Lublinie w 1995 roku. Mimo śladów zabezpieczonych na miejscu, sprawa przez niemal trzy dekady pozostawała nierozwiązana. Narrator wyjaśnia, jak Bogdan S. zaplanował zbrodnię – wykorzystał fałszywą tożsamość i ogłoszenie o wyjazdach zagranicznych, by wytypować ofiarę. Następnie wyjechał z Polski i przez lata prowadził zwyczajne życie za granicą. W odcinku opisano żmudną pracę policjantów, którzy po latach wrócili do akt i doprowadzili do przełomu w śledztwie.

Czytaj też: Paulina Ozga chciała ratować dziecko. Zapłaciła za to najwyższą cenę

Badania DNA i przełom w śledztwie Archiwum X

Narrator tłumaczy techniczne detale dochodzenia, dzięki którym policja namierzyła sprawcę po 29 latach. Kluczowym krokiem było ponowne zbadanie krawata ofiary. Nowoczesne metody pozwoliły wyodrębnić z materiału DNA mordercy. Ślady biologiczne i odciski palców, których w latach 90. nie potrafiono jednoznacznie przypisać do konkretnej osoby, wystarczyły do wytypowania i zatrzymania Bogdana S. w Wielkiej Brytanii. Śledczy z Archiwum X połączyli zabezpieczone dawniej dowody z nowymi informacjami z bazy genetycznej, korzystając z postępu w kryminalistyce.

Zobacz także: Seria morderstw na warszawskich osiedlach. Kim był Wiesław Wiszniewski?

Przyznanie się do winy przed sądem w Lublinie

Odcinek zamyka opis procesu, podczas którego oskarżony przyznał się do zabójstwa. Bogdan S. zwrócił się w sądzie bezpośrednio do córki ofiary. Przeprosił za odebranie życia jej ojcu i zapewniał, że zbrodnia dręczyła go przez niemal trzy dekady. Prokuratorzy uznali jednak tę postawę za cyniczną próbę uniknięcia surowej kary. Autor przypomina, że wcześniej sprawca robił wszystko, by oszukać policję, między innymi celowo zmieniając wygląd do zdjęcia w fałszywym dowodzie osobistym. Ostatecznie sąd drugiej instancji zaostrzył pierwotny wyrok, skazując Bogdana S. na 25 lat więzienia.

Czytaj też: Magdalena ponad 30 lat żyła w zamknięciu. "Była łysa i bezzębna"

Pokój Zbrodni
"To ja zabiłem pani tatę, przepraszam". Prawda wyszła na jaw po 30 latach | Pokój ZBRODNI