Magdalena ponad 30 lat żyła w zamknięciu. "Była łysa i bezzębna"

2026-08-03 10:29

Bartosz Wojsa w nowym odcinku podcastu "Pokój Zbrodni" opowiada historię kobiety więzionej przez ojca. Magdalena z Krakowa spędziła ponad 30 lat w całkowitym zamknięciu, pozostając niewidoczną dla urzędów i sąsiadów. Odcinek pokazuje, w jakich okolicznościach doszło do tego zdarzenia i dlaczego instytucje państwowe przez dekady nie zauważyły zniknięcia obywatelki.

Trzy osoby siedzące w zagraconym pokoju. O historii więzionej przez 30 lat Magdaleny przeczytasz na Mediateka.
Autor: Screen z YT/ Canva.com Nie wychodziła z mieszkania od 30 lat. Magdalena przeżyła koszmar

Prowadzący Bartosz Wojsa opisuje losy 51-letniej Magdaleny. Kobieta przestała opuszczać mieszkanie na krakowskiej Woli Duchackiej tuż po ukończeniu szkoły podstawowej. Przez ponad 30 lat funkcjonowała całkowicie poza państwowym systemem. Nie miała dowodu osobistego, telefonu ani dostępu do opieki medycznej. Rodzice nie posłali jej do kolejnej szkoły, a córka pozostała zamknięta w czterech ścianach pod okiem ojca, emerytowanego nauczyciela wychowania fizycznego. Wojsa porównuje tę sprawę do niemal identycznego przypadku Mirelli ze Świętochłowic. Autor podcastu pyta, jak to możliwe, że w dużym mieście urzędnicy i sąsiedzi przez dekady nie zauważyli zniknięcia dziecka.

Zobacz też: Mirella ze Świętochłowic zniknęła jako nastolatka. 27 lat żyła w totalnej izolacji

Skutki wieloletniej izolacji i stan zdrowia 51-latki

W momencie odnalezienia przez policję Magdalena była w bardzo złym stanie fizycznym i psychicznym. Kobieta nie miała owłosienia na głowie, co wynikało z zaburzeń prowadzących do wyrywania i połykania własnych włosów. Brak uzębienia oraz konieczność natychmiastowej operacji żołądka potwierdziły skrajne wyniszczenie organizmu z powodu wieloletnich zaniedbań. Autor reportażu zaznacza, że pomoc medyczna nadeszła prawdopodobnie w ostatniej chwili, a życie 51-latki było bezpośrednio zagrożone. Zmiany w jej zdrowiu wynikały z braku leczenia i 30-letniego odcięcia od świata zewnętrznego.

Zobacz też: Oblał żonę benzyną i spalił. Chciał wyłudzić kasę z odszkodowania

Kartki z prośbą o pomoc zrzucane na balkon sąsiadów

Sprawę ujawniły kartki, które zaczęły spadać na balkon sąsiadów mieszkających piętro niżej. Na zwiniętych w kulki kawałkach papieru znajdowały się prośby o ratunek i wezwanie policji. Prowadzący podcast wyjaśnia, że wiadomości zrzucała matka Magdaleny. Zdecydowała się na to, gdy jej własne zdrowie znacznie się pogorszyło i zaczęła obawiać się o przyszłość niesamodzielnej córki. Chciała w ten sposób ostatecznie przerwać milczenie. Przez 30 lat ojciec więzionej uchodził za spokojnego i ułożonego człowieka, co skutecznie uśpiło czujność sąsiadów i pozwoliło ukryć sytuację panującą w mieszkaniu.

Czytaj też: Nie przyszli na pogrzeb taty, sąsiedzi wezwali służby. Bliźnięta odnalezione po 16 latach izolacji

Pokój Zbrodni
Magda siedziała w pokoju od 30 lat. Uwięzili ją? "Była nieporadna" | Pokój ZBRODNI