Paulina Ozga pracowała jako kuratorka i pomagała trudnym rodzinom. W dniu śmierci dostała zgłoszenie o rzekomej libacji alkoholowej i zagrożeniu życia dziecka. To okazało się pułapką. Autor podcastu opowiada, jak wyglądało dotychczasowe śledztwo i tłumaczy, dlaczego pierwsze tropy nie pomogły w zatrzymaniu sprawcy. Przypomina też, z jakim ryzykiem wiąże się praca kuratora w terenie. Dzisiaj do sprawy wrócili policjanci z Archiwum X, którzy z pomocą nowych technologii próbują odnaleźć mordercę.
Zobacz też: Nie przyszli na pogrzeb taty, sąsiedzi wezwali służby. Bliźnięta odnalezione po 16 latach izolacji
Planowane morderstwo i pierwsza próba zwabienia ofiary
Akta sprawy pokazują, że sprawca przygotowywał się do ataku już kilka tygodni wcześniej. Dokładnie 3 tygodnie przed zbrodnią spróbował zwabić kuratorkę w to samo miejsce. Wtedy jednak Paulina Ozga zabrała na interwencję swoją siostrę. Ponieważ przed domem w Michałowie nie było żadnej awantury, kobiety uznały wezwanie za głupi żart. Dopiero po morderstwie śledczy połączyli oba te zdarzenia. Wynika z nich, że morderca zaplanował zbrodnię i cierpliwie czekał na moment, w którym zastanie ofiarę samą.
Czytaj też: Magdalena ponad 30 lat żyła w zamknięciu. "Była łysa i bezzębna"
Nowe ślady i śledztwo Archiwum X
Autor podcastu opisuje zachowanie sprawcy na miejscu zbrodni. Obok szopy policjanci znaleźli wykopany dół, w którym napastnik chciał ukryć ciało. Nie zrobił tego, bo uciekł spłoszony przez sąsiada. Z opinii biegłych wynika, że zbrodnia była wyjątkowo brutalna, a sprawca zadał kobiecie znacznie więcej ciosów, niż było to konieczne. Takie działanie sugeruje silny motyw osobisty i wskazuje na kogoś z otoczenia kuratorki. Dziś nowoczesne badania kryminalistyczne i zeznania nowych świadków dają szansę na ostateczne ustalenie sprawcy i zamknięcie sprawy.
Czytaj też: Seria morderstw na warszawskich osiedlach. Kim był Wiesław Wiszniewski?