Autor przybliża sprawę zabójstwa w Solcu pod Górą Kalwarią. Właściciel firmy budowlanej zginął tam z rąk swojego klienta, emerytowanego policjanta. Poszło o 20 tysięcy złotych, których sprawca nie chciał zapłacić za położenie tynków. Wojsa opisuje przebieg poszukiwań i wyjaśnia, jak sygnał GPS pomógł funkcjonariuszom szybko odnaleźć miejsce zbrodni. Przedstawia też dowody prokuratury, które podważyły wersję o nieszczęśliwym wypadku w trakcie bójki. Zamiast o przypadkowym splocie zdarzeń, śledczy mówili o brutalnym, celowym działaniu.
Zobacz też: "To ja zabiłem pani tatę, przepraszam". Prawda wyszła na jaw po 30 latach
Dowody na zaplanowanie zbrodni w Solcu
Głównym wątkiem śledztwa stało się udowodnienie premedytacji oskarżonego. Przed sądem Marcin Z. utrzymywał, że śmierć tynkarza była wynikiem nagłej szamotaniny. Ustalenia prokuratury zaprzeczyły jednak tej wersji. Dowody wskazują, że 3 godziny przed spotkaniem z ofiarą mężczyzna kupił w sklepie budowlanym przedmioty ułatwiające ukrycie zwłok. Na liście zakupów znalazły się palnik gazowy, folia malarska i rękawice robocze, co stało się fundamentem aktu oskarżenia. Dodatkowo biegli ustalili, że bezpośrednią przyczyną śmierci była dekapitacja. Te fakty ostatecznie obaliły linię obrony byłego policjanta i potwierdziły, że przygotował się on do zatarcia śladów jeszcze przed dokonaniem zbrodni.
Czytaj także: Paulina Ozga chciała ratować dziecko. Zapłaciła za to najwyższą cenę
Roszczenia finansowe wobec rodziny ofiary
Autor opisuje też sytuację, do której doszło już po morderstwie. Żona sprawcy wystąpiła do rodziny zamordowanego fachowca o zwrot rzekomej nadpłaty za prace budowlane. Kobieta domagała się 10 tysięcy złotych, tłumacząc to wadami tynków i stratami finansowymi własnej rodziny. Podczas przesłuchań i rozmów z dziennikarzami nie widziała w tych żądaniach niczego niestosownego. Żona byłego policjanta próbowała ponadto podważyć protokół odbioru prac, który wcześniej bez uwag podpisał jej mąż. Tłumaczyła, że Marcin Z. miał w zwyczaju nie czytać dokumentów, co miało w sądzie usprawiedliwiać odmowę zapłaty za usługi tynkarza.
Zobacz też: Seria morderstw na warszawskich osiedlach. Kim był Wiesław Wiszniewski?