Adi Neu i powrót z Wielkiej Brytanii. Kulisy powstawania utworu "TGV"

2026-08-06 10:22

Adrian Neumann, czyli Adi Neu był gościem w podcaście "Świeża Krew". Muzyk opowiada o pasji do bluesa i rock and rolla oraz latach spędzonych na emigracji. Tematem rozmowy są jego autorskie kompozycje i powrót do Polski po dekadzie życia w Wielkiej Brytanii.

Uśmiechnięty muzyk Adi Neu i dziennikarz na tle ścianki radia Eska Rock. O kulisach utworu TGV przeczytasz na Mediateka.
Autor: Archiwum prywatne Adi Neu i powrót z Wielkiej Brytanii. Kulisy powstawania utworu "TGV"

Adrian Neumann opowiada o łączeniu zamiłowania do klasycznych brzmień z solowym graniem. Wśród swoich muzycznych wzorów wymienia klasykę rocka – zespoły Deep Purple i Led Zeppelin – ale też polskie grupy Breakout i Dżem. Artysta samodzielnie odpowiada za aranżacje, śpiew i nagrywanie wszystkich śladów instrumentów. W nagraniu mowa jest również o jego nowym singlu zatytułowanym "TGV". Adi Neu tłumaczy, dlaczego woli dziś publikować pojedyncze utwory zamiast całych płyt. Uważa, że taki format wydawniczy po prostu lepiej pasuje do tego, jak słuchacze obecnie konsumują muzykę w sieci.

Zobacz też: Tomasz Raczek: ten film wyciągnął mnie z napadów lęku

Powrót z emigracji i występy na ulicach Rzeszowa

W 2019 roku muzyk wrócił z Wielkiej Brytanii i zamieszkał w Rzeszowie. Jak sam przyznaje, wybór miasta był dość przypadkowy – zdecydowało losowanie na mapie i sugestia nieżyjącej już bliskiej osoby. Początki na Podkarpaciu zbiegły się z wybuchem pandemii i utratą pracy. Brak środków do życia sprawił, że Adi Neu wyszedł z gitarą na ulicę. Występy dla przechodniów pozwoliły mu zarobić na utrzymanie i poznać lokalną społeczność. Granie na rzeszowskich deptakach ukształtowało też jego pewność siebie przed publicznością i warsztat wykonawczy.

Czytaj także: Cena muzycznego sukcesu. Gibbs o presji i planach na przyszłość

Solowy występ w konkursie Breakout Days

Adi Neu wziął również udział w rzeszowskim konkursie muzycznym poświęconym twórczości Tadeusza Nalepy. W finale Breakout Days wystąpił jako jedyny solista, rywalizując z wieloosobowymi zespołami. Dzięki użyciu loopera do zapętlania dźwięku na żywo uzyskał gęste brzmienie, które doceniło jury i publiczność. Ten koncert udowodnił, że jedna osoba na scenie potrafi wypełnić przestrzeń równie mocno, co pełna formacja rockowa. Artysta zaznacza jednak, że nie szuka w życiu wielkiej rewolucji, a samo granie to dla niego przede wszystkim osobista potrzeba. Woli tworzyć na własnych zasadach, bez presji i przymusu ciągłego koncertowania.

Zobacz też: Prof. Marek Węcowski: czy Odyseję napisali Szwedzi? Ekspert wyjaśnia

Całego podcastu posłuchacie, klikając w baner poniżej.