Kamil Nosel w swoim programie "Nosel wkręca" ponownie wcielił się w rolę pracownika Urzędu Stanu Cywilnego, aby telefonicznie wkręcić panią Weronikę. Kobieta, która przygotowuje swój terenowy ślub, została poinformowana o rzekomym konflikcie terminów uniemożliwiającym przybycie urzędnika na jej ceremonię. W trakcie rozmowy prowadzący z Radia ESKA przedstawił jej serię absurdalnych propozycji mających na celu rozwiązanie nieistniejącego problemu. Cała sytuacja doprowadziła przyszłą pannę młodą na skraj wytrzymałości nerwowej. Dopiero na końcu rozmowy Kamil Nosel ujawnił, że całe zamieszanie to jedynie starannie przygotowany żart.
Zobacz też: Telefon w sprawie próbnej kolonoskopii. Nosel musiał zadać nietypowe pytanie
Dwa śluby w jednej ceremonii? Absurdalna propozycja urzędnika
Jednym z najbardziej zaskakujących momentów rozmowy była propozycja połączenia ceremonii pani Weroniki ze ślubem innej, zupełnie obcej pary. Rzekomy urzędnik sugerował, że dzięki takiemu rozwiązaniu mógłby obsłużyć obie uroczystości za jednym razem, co pozwoliłoby zaoszczędzić czas. Przyszła panna młoda stanowczo odrzuciła pomysł zapraszania nieznajomych na swoje wesele, a jej reakcja pokazała absurdalność całej propozycji. Kategoryczna odmowa podkreśliła, jak ważna dla pary młodej jest intymność i osobisty charakter tego wyjątkowego dnia.
Zobacz także: Miłość w czasach algorytmów. Intymne relacje z AI
Ślub w 10 minut i ciśnienie na poziomie 200
W pewnym momencie rzekomy urzędnik zaproponował skrócenie całej ceremonii do zaledwie dziesięciu minut, aby zdążyć na kolejne wydarzenie. Ta propozycja, sprowadzająca jeden z najważniejszych dni w życiu do szybkiej formalności, wywołała u rozmówczyni ogromne emocje. Po tym, jak Kamil Nosel ujawnił żart, pani Weronika przyznała, że stresująca rozmowa podniosła jej ciśnienie!
Czytaj też: Zbyt dobre partnerki, zbyt dobrzy partnerzy. Kiedy to sygnał alarmowy?