Prowadzący rozmawia z członkami formacji EmpT o ich kilkuletniej działalności. W studiu goszczą Marysia i Kasia Fornalskie, Michał Błaszczyk, Jarek Zajkowski oraz Konrad Bańburski. Muzycy tłumaczą, jak z chaosu inspiracji tworzą utwory łączące alternatywnego rocka z elektroniką. Wspominają o przetasowaniach w składzie i zmianie nazwy, pod którą obecnie występują. Dziś stawiają głównie na nowoczesne brzmienie syntezatorów. Prowadzący pyta również o teksty piosenek, które często poruszają mroczne i egzystencjalne tematy.
Czytaj też: Zanim został komikiem, był bankrutem. Rafał Sumowski mówi, co go zgubiło
Sala prób przy cmentarzu i inspiracje do tekstów
Ciekawym wątkiem rozmowy jest miejsce, w którym grupa ćwiczy. Zespół gra próby w Żyrardowie, tuż obok miejscowego cmentarza. Widok na mur nekropolii bezpośrednio wpływa na to, co muzycy tworzą. Ten specyficzny klimat przenika do tekstów, co słychać w piosenkach inspirowanych horrorem czy motywem zemsty. Członkowie EmpT podchodzą do tego sąsiedztwa z humorem, ale przyznają, że mroczne otoczenie buduje nastrój ich utworów. To ułatwia im pisanie muzyki, w której surowa energia miesza się z mistycyzmem.
Czytaj też: Nowoczesne spojrzenie na klasycznego rocka. Historia zespołu Rusty Pine
Muzyczna schizofrenia i trudności z określeniem gatunku
Członkowie formacji nazywają swoją twórczość muzyczną schizofrenią, bo świadomie unikają zamykania się w jednym gatunku. Opowiadają o wyzwaniach organizacyjnych i koncertowych, które wynikają z łączenia tak różnych inspiracji. Zauważają, że na festiwalach popowych ich brzmienie często okazuje się dla słuchaczy zbyt ciężkie. Z kolei na wydarzeniach dla fanów metalu utwory EmpT bywają uznawane za zbyt melodyjne. To balansowanie między różnymi scenami pozwala im jednak docierać do zróżnicowanej publiczności. Muzycy zapewniają, że nie zamierzają rezygnować z takiego podejścia do komponowania.
Zobacz też: Adi Neu i powrót z Wielkiej Brytanii. Kulisy powstawania utworu "TGV"