Roman Kostelecki przyjechał do Polski na studia informatyczne, ale ostatecznie zajął się stand-upem. Marcin Meller pyta gościa o wyzwania związane z pracą w nowym państwie i ewolucję jego humoru. Komik wspomina życie w Żytomierzu oraz polską część swojej rodziny, co znacznie ułatwiło mu asymilację. Rozmówcy mówią o tożsamości i poczuciu przynależności do kraju, w którym Kostelecki na co dzień żyje, płaci podatki i planuje przyszłość. Gość opowiada, jak przeprowadzka zmieniła jego sposób myślenia i wpłynęła na tworzenie nowych żartów. Historia komika staje się też pretekstem do rozmowy o współczesnych relacjach polsko-ukraińskich.
Zobacz też: Tatiana Okupnik trzy lata szukała pomocy. Lekarze sugerowali, że przesadza
Zdrowie psychiczne i wyzwania w pracy komika
Kostelecki opowiada również o problemach zdrowotnych i cenie, jaką zapłacił za wizerunek zawsze uśmiechniętego człowieka. Ciągłe tłumienie złości doprowadziło u niego do dolegliwości fizycznych, takich jak silne zaciskanie szczęki i bolesne zgrzytanie zębami. Komik zdecydował się na pomoc specjalisty. Terapia pomogła mu na nowo zdefiniować swoje zachowanie na scenie. Meller i jego gość zauważają, że praca w komedii wymaga umiejętnego radzenia sobie z własnymi emocjami, a nie tylko ukrywania ich pod maską humoru. Stand-uper przyznaje, że przepracowanie tych problemów ułatwiło mu codzienne życie, a jego występy zyskały na autentyczności.
Czytaj także: Zanim został komikiem, był bankrutem. Rafał Sumowski mówi, co go zgubiło
Ewolucja żartów i odejście od narodowych stereotypów
Gość opowiada, jak z biegiem lat zmieniało się jego podejście do stand-upu. Kiedy zaczynał występy w Polsce, często opierał żarty na prostych stereotypach o Ukraińcach. Publiczność śmiała się z historii o pracownikach sieci handlowych czy kierowcach aplikacji przewozowych, ale z czasem komik zaczął czuć zażenowanie własnym materiałem. Uznał, że powielanie takich schematów to pójście na łatwiznę, które uderza w ludzi wykonujących najprostsze zawody. Kostelecki uważa dziś, że satyra nie powinna opierać się na wyśmiewaniu cudzego pochodzenia ani statusu materialnego. W nowych programach zrezygnował z powierzchownych skojarzeń narodowościowych i szuka innego rodzaju humoru.
Zobacz też: Tomasz Raczek: ten film wyciągnął mnie z napadów lęku