W rozmowie z Michałem Hanczakiem Rubens przybliżył kulisy powstania swojego najnowszego utworu zatytułowanego "Pod palmą". Piosenka stała się punktem wyjścia do dyskusji na temat przebodźcowania i presji ciągłej obecności w mediach społecznościowych, z którą mierzą się artyści. Muzyk podzielił się także swoimi planami wydawniczymi na najbliższe miesiące. Zdradził, że jego nadchodzący album powstał w nietypowych okolicznościach, po podjęciu radykalnej artystycznej decyzji. Fani dowiedzieli się również, gdzie będą mogli usłyszeć go na żywo podczas letnich festiwali.
Zobacz też: BEMY po raz pierwszy nagrali po polsku. Zespół zdradził kulisy powstania nowego singla
Dlaczego Rubens wyrzucił gotowy album do kosza?
Rubens ujawnił, że jeszcze w zeszłym roku miał już w całości nagrany materiał, który planował wydać. Jednak na początku tego roku, po ponownym przesłuchaniu piosenek, doszedł do wniosku, że nie czuje z nimi artystycznej więzi. Wokalista podjął odważną decyzję o odrzuceniu gotowego albumu i rozpoczęciu pracy od nowa. Jak sam przyznał, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy napisał dziesięć zupełnie nowych utworów, które znajdą się na krążku. Poprzednie kompozycje trafiły do szuflady, a ich przyszłość pozostaje nieznana.
Czytaj też: Rockman za dnia, programista po godzinach. Stach Bukowski o łączeniu dwóch światów
Nowa płyta Rubensa będzie buntem przeciwko trendom
Podczas wywiadu muzyk odniósł się również do współczesnych strategii wydawniczych na rynku muzycznym. Rubens skrytykował popularny trend polegający na publikowaniu wielu singli przed premierą całej płyty. Jego zdaniem taka praktyka odbiera słuchaczom element zaskoczenia, ponieważ w dniu premiery znają już niemal cały materiał. Artysta zapowiedział, że jego nowy album będzie stanowił sprzeciw wobec tej mody. Poza singlem "Pod palmą" na płycie znajdą się niemal wyłącznie premierowe kompozycje, dzięki czemu fani będą mogli odkryć krążek jako spójną i nową całość.
Czytaj też: Słynny eksperyment był ustawiony. Rożek demaskuje naukowe oszustwa