Rozmowa Kamila Nosela z panią Grażyną, która zamówiła kubek z własnym nadrukiem, była dość komiczna. I o to chodziło. Dziennikarz, podając się za pracownicę manufaktury, informuje ją o poważnym problemie technicznym. Okazuje się, że z powodu błędu w produkcji naczynie nadaje się wyłącznie do zimnych napojów. Wlanie do niego wrzątku grozi rozpuszczeniem lakieru, a nawet zadławieniem się resztkami kubka. To testuje cierpliwość rozmówczyni.
Czytaj też: Ma lecieć na Cypr w foteliku dziecięcym. Urodzinowy wkręt Kamila Nosela
Kubek-pomyłka
Najbardziej absurdalnym elementem rozmowy jest wyjaśnienie, dlaczego produkt jest wadliwy. Autor nagrania przekonuje kobietę, że kubek stworzony do picia kawy czy herbaty staje się toksyczny i niebezpieczny w kontakcie z wysoką temperaturą. Według relacji fałszywego pracownika, użycie niewłaściwego lakieru sprawiło, że naczynie dosłownie zniknie po wlaniu do niego wrzątku. Ta kuriozalna informacja staje się punktem wyjścia do dalszej, pełnej niedowierzania dyskusji. Gdy klientka domaga się wymiany wadliwego produktu, prowadzący eskaluje żart, wprowadzając kolejne irracjonalne argumenty. Jakie? Posłuchajcie, bo jest zabawnie.
Czytaj też: Telefon w sprawie próbnej kolonoskopii. Nosel musiał zadać nietypowe pytanie