Leszek Miller o przeszłości w PZPR. Były premier tłumaczy, czy ma się czego wstydzić

2026-03-23 10:00

Leszek Miller w najnowszym odcinku podcastu "Alfabet Millera" opowiada o swojej przynależności do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Były premier wraca do czasów PRL, aby wyjaśnić motywacje swoich decyzji oraz przybliżyć kulisy funkcjonowania w ówczesnym systemie.

Leszek Miller

i

Autor: Piotr Grzybowski/SUPER EXPRESS Leszek Miller

Leszek Miller w podcaście "Alfabet Millera" mierzy się z pytaniami dotyczącymi swojej przeszłości w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do której należał w latach 1969-1990. Polityk wyjaśnia, że do partii zapisał się pod wpływem starszych kolegów z zakładów pracy, widząc w tym szansę na bardziej skuteczne działanie. Opisuje również swoją ścieżkę awansu, podkreślając dumę z bycia przedstawicielem klasy robotniczej i dobre wyniki w nauce. W rozmowie przyznaje, że dostrzegał niewydolność gospodarki PRL, jednak wówczas wierzył, że wynikało to z błędów kadrowych, a nie wad całego systemu. W odcinku poruszono także temat relacji z Solidarnością oraz fenomen tak zwanego podwójnego członkostwa.

Czytaj też: Wojna rządu z prezydentem. Seryjne weta i paraliż legislacyjny w Polsce

Dlaczego Leszek Miller wziął ślub kościelny jako członek PZPR?

Jednym z bardziej zaskakujących wątków poruszonych w rozmowie jest historia ślubu kościelnego Leszka Millera. Polityk przyznał, że choć był już wówczas ateistą i członkiem partii, zdecydował się na ceremonię w kościele po wcześniejszym ślubie cywilnym. Jak tłumaczy, głównym powodem była presja ze strony rodziny, którą określił jako nie do zniesienia. Kiedy argumentował, że nie ma środków na zorganizowanie uroczystości, z pomocą przyszli jego wujkowie, którzy zadeklarowali, że sfinansują całe przedsięwzięcie. Historia ta rzuca ciekawe światło na osobiste dylematy i kompromisy tamtych czasów.

Czytaj też: Trump działa jak Putin. Były premier o nowym porządku świata i wojnie z Iranem

Jak Leszek Miller zareagował na wprowadzenie stanu wojennego

W podcaście były premier podzielił się również osobistym wspomnieniem poranka 13 grudnia 1981 roku. Leszek Miller twierdzi, że o wprowadzeniu stanu wojennego dowiedział się z telewizyjnego wystąpienia generała Jaruzelskiego i był tym faktem całkowicie zaskoczony. Jego pierwszą, instynktowną reakcją nie były działania polityczne, ale troska o codzienne funkcjonowanie rodziny. Natychmiast pojechał z synem na stację benzynową, aby zatankować samochód do pełna w obawie, że wojsko wkrótce zablokuje dystrybutory. Jak wspomina, zdążył dosłownie w ostatniej chwili, ponieważ gdy płacił za paliwo, na stację podjechały już ciężarówki z żołnierzami.

Czytaj też: Największa afera III RP. Trela: jestem dumny z zatrzymania Ziobry

Alfabet Millera
CZY PZPR W ŻYCIORYSIE TO POWÓD DO WSTYDU? | ALFABET MILLERA