Leszek Miller tym razem skupił się na tematyce związanej z Kościołem katolickim. Były premier poruszył historyczną rolę Jana Pawła II, oceniając jego faktyczny wpływ na upadek komunizmu w Polsce. Nie zabrakło również krytycznych uwag pod adresem współczesnego episkopatu, któremu zarzucił nadmierne zaangażowanie polityczne oraz spadek poziomu intelektualnego. Miller opowiedział także o kulisach zabezpieczania papieskich pielgrzymek z czasów, gdy pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych. Nie zabrakło refleksji na temat ateizmu i postrzegania śmierci po rodzinnej tragedii.
Czytaj też: Leszek Miller o przeszłości w PZPR. Były premier tłumaczy, czy ma się czego wstydzić
Leszek Miller o wierze w Boga po śmierci syna
Miller zadeklarował się jako ateista, jednak przyznał, że śmierć syna całkowicie zmieniła jego perspektywę na koniec życia. Polityk wyznał, że przestał odczuwać lęk przed śmiercią, a w jego miejsce pojawiła się specyficzna ciekawość. Jak sam stwierdził, zastanawia się, czy po drugiej stronie będzie mógł spotkać swojego syna i dokończyć przerwane rozmowy. Były premier opowiedział również o zaskakującym telefonie, jaki otrzymał z Watykanu tuż po tragedii. Zadzwonił do niego kardynał Konrad Krajewski, bliski współpracownik papieża Franciszka, aby przekazać słowa pocieszenia jemu i jego żonie, co polityk początkowo uznał za żart.
Czy planowano zamach na Jana Pawła II w Polsce?
Leszek Miller w podcaście ujawnił nieznane dotąd fakty dotyczące pielgrzymki papieskiej z 1997 roku. Według jego relacji polskie służby zidentyfikowały i zatrzymały wówczas snajpera, który był uczestnikiem wojny w Jugosławii i przedostał się na teren kraju. Były premier wspomniał również o realnym zagrożeniu bombowym na lotnisku w Legnicy. Istniały obawy, że pod pasem startowym mogły zostać podłożone miny, które można było zdetonować zdalnie podczas spotkania z papieżem. Sytuacja była na tyle poważna, że wojsko musiało przeszukiwać cały teren wzdłuż pasów startowych w poszukiwaniu potencjalnych ładunków wybuchowych.