W rozmowie z Kamilą Biedrzycką posłanka Aleksandra Leo przedstawiła swoje stanowisko w sprawie kluczowych problemów polskiej polityki. Dyskusja w podcaście "Express Biedrzyckiej" skupiła się na kwestiach modernizacji armii, kontrowersyjnych projektach ustaw prezydenckich oraz powodach odejścia grupy posłów z partii Szymona Hołowni. Rozmówczyni skrytykowała polityków Prawa i Sprawiedliwości za nagłą zmianę stanowiska w sprawie programu SAFE. Jednocześnie odparła zarzuty o zdradę i dezerterstwo, kierując podobne oskarżenia w stronę prezydenta i jego otoczenia.
Czytaj też: Jak afera Epsteina łączy się z aferą podkarpacką? Karolina Opolska tłumaczy u Piotra Najsztuba
Czy prezydenckie ustawy powstają w Mińsku?
Jednym z najmocniejszych wątków poruszonych w rozmowie był zarzut dotyczący projektu ustawy prezydenckiej, która zakłada kary więzienia dla sędziów. Aleksandra Leo zwróciła uwagę na postać jednego ze współautorów projektu, mecenasa, który w przeszłości bronił dezertera Emila Czeczki. Posłanka zasugerowała, że zaangażowanie takiej osoby w prace legislacyjne Kancelarii Prezydenta budzi poważne wątpliwości co do intencji głowy państwa. W jej opinii takie działania mogą sugerować niebezpieczny zwrot polityczny w stronę środowisk prorosyjskich.
Czytaj też: Patologie w wojsku polskim. O tym się nie mówi
Kulisy rozłamu w Polsce 2050
Gość podcastu szeroko omówiła także przyczyny odejścia z Polski 2050 i utworzenia nowego koła parlamentarnego. Wbrew narracji Szymona Hołowni, Aleksandra Leo stwierdziła, że powodem rozłamu nie była chęć współpracy z PiS, lecz niedemokratyczne mechanizmy wewnątrz partii i brak dialogu. Wskazała, że zaufanie w strukturach zostało nadwyrężone między innymi przez niejasne spotkanie lidera ugrupowania z Jarosławem Kaczyńskim. Posłanka podkreśliła, że to partia opuściła ideały, a nie posłowie, którzy postanowili odejść.
Czytaj też: Żyją poza systemem. Mówią o własnych zasadach i pomyśle na siebie