Rafał Z., pseudonim "Kojot", to postać, która przez długi czas budziła strach i fascynację. Jego kryminalna kariera rozpoczęła się w latach 90. i szybko nabrała tempa. Zabójstwa, sutenerstwo, handel narkotykami i materiałami wybuchowymi - to tylko niektóre z przestępstw, które miał na swoim koncie. Przez wiele lat udawało mu się unikać wymiaru sprawiedliwości, co tylko potęgowało jego legendę.
Czytaj też: Robert Berdella, rozpruwacz z Kansas City. Koszmar, który zrodził się w czterech ścianach
Ucieczka i życie w ukryciu
W 2003 roku, po brutalnym morderstwie Roberta S., "Kojot" zniknął z Polski. Rozpoczęła się międzynarodowa obława, w której uczestniczyły polskie i europejskie służby. "Z jednej strony żył jak gdyby nic się nie stało, a z drugiej musiał ciągle mieć z tyłu głowy, że trzeba się pilnować" - komentuje Bartosza Wojsa z "Pokoju Zbrodni". Po wielu latach poszukiwań "Kojot" został zatrzymany w Hiszpanii w 2025 roku. Okazało się, że przez cały czas ukrywał się w Europie, zmieniając tożsamość i prowadząc przestępczy tryb życia. "Wykorzystaliśmy cały wachlarz możliwości operacyjnych, opierając się przy tym na wypracowanej wcześniej współpracy międzynarodowej, która koordynowana była przez punkt kontaktowy ENFAST w Komendzie Głównej Policji" - informowali kryminalni w swoich najnowszych komunikatach.
Zobacz też: Zabił byłą żonę, wcześniej ją prześladował. "Idę po ciebie"
Proces i wyrok
Po ekstradycji do Polski Rafał Z. stanął przed sądem. Mimo że nie przyznał się do winy, prokuratura zgromadziła liczne dowody, które obciążają go za popełnione przestępstwa. "Wśród najpoważniejszych zarzutów, jakie postawiono Rafałowi Z., są te mówiące o zabójstwie oraz nielegalnym posiadaniu broni" - informuje Ewa Węglarowicz-Makowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara dożywotniego więzienia.
Historię przestępcy opowiada Bartosza Wojsa z "Pokoju Zbrodni".