Katarzyna K., 46-letnia mieszkanka podwarszawskiego Ruśca, od dawna żyła w strachu. Jej były mąż, Robert K., nie potrafił pogodzić się z rozstaniem i przez długi czas ją prześladował. Mężczyzna nachodził Katarzynę w domu i w pracy, śledził ją, groził i wysyłał wulgarne wiadomości. Kobieta, bojąc się o swoje życie, zgłaszała te incydenty na policję.
Czytaj też: Mrożąca krew w żyłach zbrodnia w Jeleniej Górze. 11-latka zamordowana przez rówieśniczkę
"Idę po ciebie" – SMS śmierci
Robert K. otrzymał sądowy zakaz zbliżania się do byłej żony, jednak to nie powstrzymało go przed dalszym nękaniem. Dzień przed tragedią wysłał Katarzynie SMS-a o treści: "Idę po ciebie". Ten dramatyczny SMS okazał się zapowiedzią tragedii. 9 grudnia 2025 roku Robert K. zaatakował Katarzynę w jej domu. Mężczyzna zadał kobiecie kilka ciosów nożem w okolice szyi. Obrażenia okazały się śmiertelne. Katarzyna zmarła na miejscu.
Zaniedbania policji?
Po tragedii pojawiły się pytania, czy policja zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby chronić Katarzynę. Znajomi i sąsiedzi ofiary twierdzą, że kobieta wielokrotnie zgłaszała groźby na policję, jednak funkcjonariusze nie podjęli odpowiednich działań. Czy gdyby policja zareagowała wcześniej, można było zapobiec tej tragedii? Słuchajcie nowego odcinka podcastu "Pokój Zbrodni".