W nowym odcinku podcastu "Pokój Zbrodni" autor Bartosz Wojsa przedstawia kulisy makabrycznej zbrodni, do której doszło w Świebodzinie. Prowadzący szczegółowo omawia wydarzenia z 7 marca 2024 roku, kiedy Robert P. w ataku furii śmiertelnie pobił swojego 7-miesięcznego syna Wojtusia, ponieważ dziecko obudziło go płaczem. Słuchacze poznają tło rodzinne, w którym wszechobecne były alkohol, narkotyki i agresja. W nagraniu omówiono również przebieg procesu sądowego, w tym linię obrony sprawcy oraz wyrok skazujący go na ponad 26 lat więzienia. Historia ta staje się punktem wyjścia do dyskusji na temat systemowych zaniedbań i znieczulicy społecznej.
Dlaczego nikt nie odebrał dzieci z patologicznego domu?
Jednym z najbardziej wstrząsających wątków poruszonych w nagraniu jest bierność instytucji państwowych. Jak wyjaśnia autor podcastu, sąd rodzinny już pół roku przed tragedią wydał prawomocne postanowienie o natychmiastowym odebraniu Wojtusia i jego siostry rodzicom. Decyzja ta nigdy nie została jednak wykonana, ponieważ odpowiedzialne za to służby nie mogły znaleźć dla dzieci wolnego miejsca w pieczy zastępczej. Prowadzący podkreśla, że ta biurokratyczna bezradność bezpośrednio przyczyniła się do śmierci niemowlęcia. Ta kwestia jest tak bulwersująca, że prokuratura wszczęła osobne postępowanie w sprawie możliwego niedopełnienia obowiązków przez urzędników.
Czytaj też: Zabił byłą żonę, wcześniej ją prześladował. "Idę po ciebie"
Ojciec morderca obwiniał w sądzie partnerkę i system
W podcaście "Pokój Zbrodni" wiele uwagi poświęcono również postawie Roberta P. podczas procesu sądowego. Mężczyzna, chociaż przyznał się do zadania ciosów, próbował umniejszać swoją odpowiedzialność za śmierć syna. W sądzie obarczał winą swoją partnerkę, zarzucając jej alkoholizm i zaniedbywanie domu. Co więcej, sugerował, że to system zawiódł, ponieważ nie zabrał dzieci z patologicznego środowiska na czas. Ta linia obrony, w której oprawca próbuje przedstawić siebie jako ofiarę, została w nagraniu przedstawiona jako wyjątkowo cyniczna. W momencie zbrodni matka dzieci przebywała w areszcie za kradzież i nie mogła obronić syna.
Czytaj też: Mroczna tajemnica Słupska: Bestialskie morderstwo i próba wyłudzenia okupu