"Towarzyszy należy ratować aż do końca, choćby się miało zaszkodzić samemu sobie. Dziś ty jego, jutro on ciebie" – te słowa, zaczerpnięte z książki Kiryła Jeskowa "Ostatni władca pierścienia. Wojna o pierścień oczami Saurona", idealnie oddają ducha górniczej braci. Wola przetrwania to potężna moc, która ma przed nami jeszcze wiele tajemnic. Często jest jedyną siłą napędową, która pozwoli człowiekowi przetrwać najgorsze.
Dramatyczna akcja ratunkowa
W lutym 2006 roku cała Polska śledziła dramatyczną akcję ratunkową w kopalni Halemba. Ocalenie górnika, który na głębokości 1030 metrów przetrwał w rumowisku pod ziemią aż 111 godzin, okrzyknięto wtedy prawdziwym cudem. Zbigniew Nowak, górniczy specjalista od metanu, został uwięziony ponad kilometr pod powierzchnią ziemi w wyniku silnego tąpnięcia. Odniesione rany okazały się niegroźne. Mężczyzna przeżył i zaczął działać. Resztkami sił stukał w rury, po czym tracił przytomność i zasypiał. Odwodnienie było jego najgroźniejszym przeciwnikiem.
Zobacz także: Androna Linartas. Pilanka w Meksyku
"Dopiero po jakimś czasie znalazłem właśnie butelkę z wodą. Pocieszyło mnie to bardzo, ale stwierdziłem, że trzeba sobie to dawkować" – wspominał Zbigniew Nowak. W pierwszych godzinach po podziemnej katastrofie najbliżsi górnika nie mieli pojęcia, w jak dramatycznym położeniu się znalazł. "18:00 – Zbyszek nie dzwoni, 19:00 – Zbyszek nie dzwoni, 20:00 – Zbyszek nie dzwoni" – relacjonowała żona górnika.
Najtrudniejszy moment
Zaskakujące było to, że najtrudniejszym momentem walki o przetrwanie była dla pana Zbyszka informacja, że ratownicy są w drodze i że są już bardzo blisko. "Wszystko fajnie, się cieszyło, ale w tym momencie godoł, boże ino nie żeby jeszcze rozdupło" – wspomina Zbigniew Nowak.
Czytaj też: Na Śląsku wszyscy pamiętają o tej tragedii. "Zginęli na posterunku pracy"
Skromna prośba
Kiedy ratownicy, z wielkim trudem i poświęceniem, kopiąc tunel ewakuacyjny, w końcu dotarli do bohatera, ocalały najpierw zapytał o żonę i córkę, a potem miał do nich tylko jedną skromną prośbę. "Dejcie mi woda i jabłko. Nie wiem, skąd mi się te jabłko wzięło, ale po prostu chciało mi się pić i jabłko" – mówi w "Polsce na ucho" Zbigniew Nowak. W reportażu Natalii Czarnuch posłuchacie opowieści o niezwykłym szczęściu, o zaufaniu, miłości, wartościach, zasadach i niesłychanej woli przetrwania.