Do tragicznych wydarzeń doszło w maju 2025 roku po spotkaniu w jednym z toruńskich klubów sportowych. 35-letni mężczyzna pokłócił się ze swoimi znajomymi, a chwilę po wyjściu z budynku wjechał w nich samochodem, przygniatając parę do ściany. Bartosz Wojsa wskazuje, że powodem wybuchu agresji u sprawcy była zaledwie błaha sprzeczka. W odcinku przedstawiono kulisy policyjnego śledztwa oraz dokładny przebieg konfrontacji przed lokalem. Prowadzący opowiada również o fizycznych skutkach wypadku i leczeniu, które poszkodowane małżeństwo musiało przejść, aby odzyskać sprawność po obrażeniach.
Czytaj też: Mówili o nim "turysta z piekła". Ćwiartował ludzkie zwłoki w hotelowych łazienkach
Zmiana kwalifikacji czynu i 11 lat więzienia dla sprawcy
Ważnym elementem historii z Torunia jest sam proces i ostateczna decyzja sądu. Początkowo prokuratura oskarżyła 35-latka o usiłowanie zabójstwa, za co groziło mu nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Sąd zmienił jednak kwalifikację czynu na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W efekcie mężczyzna otrzymał łagodniejszą karę i został skazany na 11 lat więzienia. Autor reportażu przytacza argumentację sądu oraz prokuratury, która tłumaczyła podstawy prawne tej decyzji. Wojsa zwraca też uwagę na to, jak na tak znaczące złagodzenie zarzutów zareagowali bliscy poszkodowanego małżeństwa.
Czytaj też: Nastolatkowie robili to z bezdomnym. Był zmuszany przez czterech chłopców
Profil psychologiczny i uzależnienia 35-latka
Po zatrzymaniu Paweł W. przeszedł obserwację psychiatryczną, o której wynikach mowa jest w reportażu. Biegli stwierdzili u 35-latka zaburzenia osobowości, uzależnienie od alkoholu oraz silny nałóg związany z kompulsywnym korzystaniem z telefonu komórkowego i mediów społecznościowych. Mimo tych diagnoz lekarze orzekli, że w momencie ataku przed klubem mężczyzna był całkowicie poczytalny i w pełni świadomy swoich czynów. Z uzyskanych przez śledczych ekspertyz wynika, że chociaż sprawca zmagał się z uzależnieniami i problemami emocjonalnymi, nie miały one wpływu na jego zdolność do oceny sytuacji. Biegli uznali, że nie ma podstaw, by te czynniki zwalniały go z odpowiedzialności karnej za celowe wjechanie autem w ludzi.
Czytaj też: "Styrta się pali". Nieznane kulisy historii, która zniszczyła życie pani Jadwigi