Historia Elizy E. to opowieść o zaufaniu, które zostało wykorzystane z chęci zysku. W 2004 roku Gabriel S. upozorował wypadek samochodowy pod Wodzieradami, żeby przejąć pieniądze z polis ubezpieczeniowych żony. Mężczyzna kupił auto na fałszywe dane, a następnie doprowadził do pożaru pojazdu, w którym uwięził kobietę. Eliza E. trafiła do szpitala w Siemianowicach Śląskich. Przez kilka tygodni walczyła tam o życie, pozostając przytomną mimo bardzo rozległych oparzeń. Sprawca znał ofiarę jeszcze z czasów szkoły podstawowej i cieszył się jej pełnym zaufaniem. Z nagrania dowiadujemy się również, jakie błędy popełnił mąż kobiety – to właśnie one pozwoliły śledczym udowodnić mu winę.
Zobacz też: Nie przyszli na pogrzeb taty, sąsiedzi wezwali służby. Bliźnięta odnalezione po 16 latach izolacji
Motyw finansowy i sfałszowane polisy ubezpieczeniowe
Przed zbrodnią Gabriel S. starannie zaplanował oszustwo. Wykupił na nazwisko żony trzy polisy na życie, licząc na wypłatę około 600 tysięcy złotych odszkodowania. Tylko jedna z tych umów została zawarta za wiedzą Elizy E. Na pozostałych dokumentach mąż po prostu sfałszował jej podpisy. Pół miliona złotych stanowiło w tamtym czasie równowartość kilkunastu lat średnich zarobków. Żeby uwiarygodnić roszczenia wobec firm ubezpieczeniowych, mężczyzna musiał zadbać o każdy szczegół planu. Pieniądze okazały się dla niego wystarczającym motywem do zamordowania bliskiej osoby.
Czytaj też: Mroczna przeszłość znanego psychologa. Prawdziwe oblicze Andrzeja Samsona
Kulisy mistyfikacji i przyznanie się do winy
Po podpaleniu samochodu Gabriel S. działał z pełnym wyrachowaniem. Poszedł do pobliskiej lecznicy dla zwierząt, tłumacząc, że musi znaleźć telefon i wezwać ratunek. W rzeczywistości przez cały czas miał przy sobie sprawną komórkę. Chciał jedynie stworzyć wizerunek zrozpaczonego męża, który desperacko szuka pomocy dla płonącej w aucie żony. Biegli pożarnictwa szybko jednak ustalili, że samochód nie zapalił się sam. Ta ekspertyza stała się głównym dowodem obciążającym sprawcę. Choć mężczyzna przez lata odpierał zarzuty i walczył o uniewinnienie w sądach kolejnych instancji, prawomocnie skazano go na dożywocie. Dopiero po kilkunastu latach w zakładzie karnym Gabriel S. ostatecznie przyznał się do zamordowania Elizy E.
Czytaj też: Nałóg w polskiej klasie średniej. Patryk Jurek o uzależnieniu od narkotyków