Leszek Miller wraca do zmian na mapie państwa z końca lat 90. Były premier opisuje przebieg rozmów między ówczesną opozycją a rządem Jerzego Buzka, które doprowadziły do zastąpienia 49 województw nowym modelem. Prowadzący i jego gość przypominają o miastach, które straciły status ośrodków wojewódzkich i z dnia na dzień musiały odnaleźć się w trudniejszej rzeczywistości ekonomicznej. W odcinku pojawia się też wątek integracji z Unią Europejską – to właśnie chęć sprawnego pozyskiwania unijnych funduszy wymusiła stworzenie 16 silniejszych regionów. Miller wspomina również o błędach przy wdrażaniu równoległej reformy powiatowej, która wywołała wtedy protesty lokalnych społeczności w całym kraju.
Czytaj też: Leszek Miller o przeszłości w PZPR. Były premier tłumaczy, czy ma się czego wstydzić
Polityczne kulisy wyboru stolic wojewódzkich w 1999 roku
Miller przypomina nocne spotkanie liderów politycznych, podczas którego ważyły się losy poszczególnych regionów. Ówczesny lider opozycji musiał zdecydować: poprzeć utworzenie województwa kieleckiego czy koszalińskiego. Choć wielu spodziewało się, że wybierze bliski prezydentowi Koszalin, polityk po krótkiej konsultacji z działaczami lewicy postawił na Kielce. Ten ruch całkowicie zaskoczył przedstawicieli strony rządowej, którzy byli przygotowani na inny scenariusz. Z relacji byłego premiera wynika, że o ostatecznym kształcie mapy administracyjnej nierzadko decydowały doraźne ustalenia i osobiste relacje między głównymi graczami na ówczesnej scenie politycznej.
Zobacz też: Leszek Miller o śmierci syna i wierze. "Po śmierci chciałbym spotkać zmarłego syna"
Propozycja powrotu do 49 województw jako chwyt wizerunkowy
Były szef rządu tłumaczy się też ze swojej głośnej inicjatywy sprzed lat, w której proponował przywrócenie dawnego podziału administracyjnego. Miller otwarcie przyznaje, że nie był to realny plan przebudowy państwa, a jedynie przemyślany ruch wizerunkowy. Jego ugrupowanie szukało wtedy sposobu na dotarcie do wyborców z mniejszych miast, którzy najbardziej odczuli marginalizację po 1999 roku. Wewnętrzne sondaże pokazywały duży polityczny potencjał tego hasła, dlatego postanowiono wykorzystać je w bieżącej walce partyjnej. Polityk tłumaczy ten krok chęcią nagłośnienia problemów prowincji i próbą zdobycia poparcia w trudnym dla jego partii momencie.
Czytaj też: Za co Polacy wciąż kochają Gierka? Leszek Miller wylicza