W długotrwałych relacjach często czujemy się na tyle komfortowo i stabilnie, że przestajemy dbać o relację. W natłoku obowiązków i rutyny codzienności bierzemy partnera za pewnik i nie zauważamy, kiedy popadamy w marazm. Z czego wynika taki stan i czym grozi?
Czym jest bycie wygodnym w związku?
"Bycie wygodnym w związku może być jedno i drugie: dojrzała zgoda na niedoskonałości i spokój, ale też wycofanie się z odpowiedzialności za więź" – mówi psychoterapeutka Marlena Kazoń. Ważne jest, czy świadomie nazywamy nasze zachowanie wygodnym, czy jest to forma wymówki typu "ja tak mam". Jeśli akceptujemy siebie i partnera z wadami, mamy więcej korzyści niż strat.
Czytaj też: "Martwy związek". Zwróć uwagę na trzy subtelne symptomy [PODCAST]
Granica między zdrowym płynięciem a lenistwem
Gdzie przebiega granica między zdrowym płynięciem z nurtem a emocjonalnym lenistwem w związku? "Granica przebiega w parze. W parze byłoby zasadne, żebyśmy mówili i podejmowali decyzje razem, mówili o tych decyzjach wprost" – podkreśla Kazoń. Jeśli słyszymy od partnera "ty podejmij decyzję, ty wiesz lepiej", a potem słyszymy krytykę, mamy do czynienia z narastającym konfliktem.
Kiedy partner przestaje "nieść" relację
Jak rozpoznać, że druga strona już nie dba o relację? Symptomem jest, gdy jedna osoba zawsze podejmuje decyzje, zasłaniając się brakiem czasu lub kompetencji. Unikanie życia domowego i zasłanianie się pracą również świadczą o tym, że partner nie angażuje się w związek. "To trochę styl bycia, który niesie za sobą bardzo duży poziom niezadowolenia, brak kontaktu emocjonalnego ze sobą samym i niemożność bycia obecnym w relacji" – dodaje Kazoń. Czy bycie wygodnym w związku to forma unikania konfliktów i niedojrzałości? Często chronimy własny komfort i status quo. Jeśli mamy "wygodnego" partnera, druga strona musi być nadaktywna i nadodpowiedzialna. "Żyjąc w takim układzie, mamy cierpienie pomieszane z władzą u partnerów nadodpowiedzialnych, a u osób niezdecydowanych – unik od życia i odpowiedzialności" – zauważa psychoterapeutka.
Czytaj też: Toksyczne relacje: Jak rozpoznać i uwolnić się od negatywnego wpływu?