Mirella ze Świętochłowic zniknęła jako nastolatka. 27 lat żyła w totalnej izolacji

2026-03-12 10:01

Mirella ze Świętochłowic została odnaleziona po 27 latach życia w totalnej izolacji. Bartosz Wojsa w "Pokoju Zbrodni" zastanawia się, jak to możliwe, że młoda kobieta zniknęła z systemu na tak długo. Co działo się z nią za zamkniętymi drzwiami rodzinnego domu?

Mirella ze Świętochłowic była przetrzymywana?

i

Autor: Pomagam.pl

W najnowszym odcinku podcastu "Pokój Zbrodni" dziennikarz Bartosz Wojsa szczegółowo omawia historię Mirelli, która jako nastolatka została odcięta od świata przez własnych rodziców. Nagranie przedstawia okoliczności jej przypadkowego odnalezienia w lipcu 2024 roku, kiedy policja interweniowała w sprawie awantury domowej. Przez blisko trzy dekady kobieta żyła bez dowodu osobistego i opieki medycznej, co doprowadziło ją do skrajnego zaniedbania fizycznego. Słuchacze poznają kulisy śledztwa oraz sprzeczne relacje dotyczące tego, czy Mirella była ofiarą przemocy. W podcaście postawiono również trudne pytania o odpowiedzialność instytucji państwowych, które nie zauważyły zniknięcia nastolatki.

Czytaj też: Wojtuś obudził ojca, chwilę później nie żył. Makabra w Świebodzinie

W jakim stanie odnaleziono Mirellę ze Świętochłowic?

Szokujący był stan zdrowia i fizycznego zaniedbania kobiety. W momencie interwencji policji Mirella miała rany na nogach sięgające kości oraz paznokcie o długości kilkunastu centymetrów. Przez lata izolacji kobieta utraciła podstawowe umiejętności, takie jak choćby poruszanie się po schodach. Widok klatki schodowej był dla niej szokiem, ponieważ ostatni raz widziała ją jako nastolatka. Ten poruszający detal obrazuje głębię jej odcięcia od świata zewnętrznego i długotrwałą traumę.

Czytaj też: Zwrócił uwagę oprawcy kobiety. Wtargnęli do niego z maczetami      

Dlaczego Mirella wróciła do domu rodzinnego

Kontrowersyjna w sprawie była też decyzja o powrocie Mirelli do domu rodzinnego po hospitalizacji. Mimo toczącego się śledztwa kobieta ponownie zamieszkała z rodzicami, co budzi ogromne zaniepokojenie. Dziennikarze, którzy badali sprawę, po jej powrocie zarejestrowali dobiegające z mieszkania krzyki oraz wołanie o pomoc. W sprawie pojawiła się też hipoteza o syndromie sztokholmskim, który mógłby tłumaczyć, dlaczego ofiara w oficjalnych zeznaniach broni swoich oprawców. Sytuacja pokazuje, że dramat Mirelli może trwać nadal, a służby mają ograniczone możliwości interwencji bez jednoznacznego nakazu prokuratury.

Czytaj też: Zabił dziadków siekierą, a potem wziął prysznic. Kulisy przerażającej zbrodni w Raciążu

Pokój Zbrodni
Tajemnica Mirelli ze Świętochłowic. Spędziła lata w zamknięciu | Pokój ZBRODNI