Lila Michniewicz była gościem w podcaście "Zwrot Akcji". Była modelka podzieliła się ze słuchaczami historią swojej walki z dysplazją włóknistą żuchwy. Przez osiem lat choroba powodowała nie tylko potworny ból, ale również stopniowo zmieniała jej twarz, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla jej kariery. Mimo to modelka nie rezygnowała z pracy, jednocześnie szukając ratunku w medycynie. Ostatecznie poddała się niezwykle ryzykownej operacji, która polegała na wycięciu części kości i wstawieniu implantu. W podcaście opowiedziała o całym procesie, od diagnozy, przez lata cierpienia, aż po powrót do zdrowia i zawodowych planów.
Czytaj też: Grozi nam fala zawałów u 40-latków? Szkodzi ten jeden zły nawyk
Jak wyglądała operacja, podczas której chirurg musiał przełożyć nerw twarzowy?
Opis samej operacji, która niosła ze sobą ogromne ryzyko, jest poruszający. Lila Michniewicz wyjaśniła, że guz rozwinął się w miejscu, przez które przebiegał kluczowy nerw twarzowy, odpowiadający za całą mimikę. W trakcie zabiegu chirurg musiał z niezwykłą precyzją wyjąć nerw z kości, odłożyć go na bok, a następnie usunąć chorą tkankę i wstawić implant. Każdy, nawet najmniejszy błąd mógł doprowadzić do trwałego paraliżu twarzy i końca jej kariery. Modelka podkreśliła, jak wielkie znaczenie miało znalezienie odpowiedniego specjalisty, który podjął się tego zadania.
Porównanie bólu do porodu i walka z hejtem po powrocie do zdrowia
W trakcie rozmowy modelka użyła wstrząsającego porównania, aby opisać skalę swojego cierpienia, przyrównując przewlekły ból szczęki do bólów porodowych, które trwały przez osiem lat. Ten nieustanny dyskomfort utrudniał jej jedzenie, mówienie i normalne funkcjonowanie. Co ciekawe, po powrocie do zdrowia i pełni sił, Lila Michniewicz musiała zmierzyć się z zupełnie innym rodzajem ataku, tym razem w mediach społecznościowych. W podcaście opowiedziała o fali hejtu, głównie ze strony mężczyzn, którzy krytykują jej artystyczne akty. Modelka zdradziła jednak, że planuje w kreatywny sposób wykorzystać te negatywne komentarze, umieszczając je w swojej nadchodzącej książce.
Zobacz także: Agnieszka Pietruszka: "Najważniejszy w życiu jest drugi człowiek"