W nowym materiale z serii "Pokój Zbrodni" autorzy przybliżają tragiczną sprawę z 2019 roku. Opowiada ona o 33-letniej Izabeli, która po dziesięciu latach starań zaszła w upragnioną ciążę. W tym samym czasie jej mąż, funkcjonariusz straży miejskiej Piotr S., nawiązał romans z koleżanką z pracy. Kobieta, podejrzewając zdradę, postanowiła ukryć w domu dyktafon, aby zdobyć dowody na potrzeby sprawy rozwodowej. Urządzenie zamiast rozmowy o romansie zarejestrowało brutalne morderstwo, którego dopuścił się na niej jej mąż.
Czytaj też: Zabił mężczyznę, uciekał w stroju św. Mikołaja. Dominik był wyjątkowo brutalny
Jak dyktafon stał się dowodem morderstwa z premedytacją?
Najbardziej wstrząsającym elementem historii jest fakt, że głównym dowodem zbrodni stało się urządzenie podłożone przez samą ofiarę. Izabela chciała jedynie udokumentować niewierność męża, aby zabezpieczyć przyszłość swoją i nienarodzonego dziecka. Dyktafon nagrał jednak trwającą 21 minut walkę o życie oraz ostatnie słowa kobiety, która błagała męża o litość dla dziecka. To właśnie długość nagrania stała się dla sądu apelacyjnego argumentem przemawiającym za tym, że sprawca miał wystarczająco dużo czasu na refleksję. Ostatecznie nagranie zaważyło na uznaniu zbrodni za popełnioną ze szczególnym okrucieństwem.
Czytaj też: Zbrodnia w Ursusie kierowana zazdrością. Mąż zwerbował pomocnika, by zabić żonę i teściów
Chłodna kalkulacja sprawcy i kontrowersje wokół wyroku
W podcaście szczegółowo opisano również cyniczne zachowanie Piotra S. tuż po dokonaniu zbrodni. Mężczyzna, aby stworzyć sobie alibi, pojechał zagrać w meczu piłki nożnej, a następnie opublikował w mediach społecznościowych wpis sugerujący, że jego żona śpi w domu. W tym czasie jej ciało było już zakopane w lesie. Sprawa wzbudziła również kontrowersje prawne, gdy sąd pierwszej instancji skazał go na 25 lat więzienia, nie dopatrując się znamion szczególnego okrucieństwa. Dopiero po apelacji prokuratury, nagłośnionej przez ówczesnego Prokuratora Generalnego, wyrok został zaostrzony na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Czytaj też: Anna Prus zginęła ponad 30 lat temu. Archiwum "X" wznawia śledztwo