Leszek Miller w podcaście "Alfabet Millera" rysuje obraz polityki, gdzie alkohol przez lata pełnił ważną funkcję społeczną i towarzyską. Według byłego premiera, wspólne spotkania przy kieliszku pomagały budować relacje ponad partyjnymi podziałami i łagodzić napięcia podczas trudnych negocjacji. Miller zauważa jednak, że ta epoka skończyła się w okolicach 2005 roku wraz z rozwojem technologii i wzrostem polaryzacji sceny politycznej. Politycy zaczęli obawiać się kompromitujących zdjęć, co doprowadziło do zaniku nieformalnych spotkań. W rozmowie pojawiają się liczne anegdoty, dotyczące zarówno legendarnego baru sejmowego, jak i międzynarodowych delegacji.
Czytaj też: Parafianowicz: Ukraina przestała oglądać się na Polskę. Gra ponad naszymi głowami
Dlaczego Aleksander Kwaśniewski miał opinię osoby nadużywającej alkoholu?
Jednym z wątków poruszonych w rozmowie jest postać byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego głośnych incydentów. Leszek Miller przedstawia własną perspektywę, twierdząc, że Kwaśniewski wcale nie pił dużych ilości alkoholu. Jego zdaniem problemem była po prostu tak zwana słaba głowa, czyli niska tolerancja na napoje wyskokowe. Nawet niewielka ilość miała wywoływać u prezydenta widoczne efekty, co prowadziło do niefortunnych sytuacji, które zostały zapamiętane przez opinię publiczną. Były premier dzieli się swoją oceną tych wydarzeń, rzucając nowe światło na kulisy prezydentury Kwaśniewskiego.
Zobacz też: Leszek Miller o przeszłości w PZPR. Były premier tłumaczy, czy ma się czego wstydzić
Dyplomatyczny skandal z wódką, której nie było
Leszek Miller wspomina również zabawną i jednocześnie niezwykle stresującą historię z pałacu w Nieborowie, gdzie przyjmował radziecką delegację. Podczas uroczystego toastu okazało się, że w fabrycznie zamkniętych butelkach popularnej wódki znajduje się zwykła woda. Sytuacja groziła międzynarodowym skandalem, ponieważ mogła zostać odczytana jako celowa zniewaga w czasach antyalkoholowej polityki Gorbaczowa. Były premier opowiada, jak musiał improwizować, aby wybrnąć z kłopotliwej sytuacji i uniknąć dyplomatycznej katastrofy. Ta anegdota pokazuje, jak nieprzewidywalne bywały kulisy spotkań na najwyższym szczeblu.
Zobacz też: Leszek Miller o śmierci syna i wierze. "Po śmierci chciałbym spotkać zmarłego syna"