Kamila Biedrzycka i jej gość rozmawiają o kondycji Prawa i Sprawiedliwości po ostatnich decyzjach władz partii. Profesor Marek Migalski nazywa obecną sytuację największym kryzysem w ugrupowaniu od 15 lat i spodziewa się w nim gruntownych zmian. Według politologa Jarosław Kaczyński dąży do pełnej konsolidacji struktur, a to najpewniej oznacza odsunięcie Mateusza Morawieckiego. Ważnym momentem okazało się tu wyznaczenie Przemysława Czarnka na nowe, mocno eksponowane stanowisko. Ekspert podkreśla, że takie przesunięcia personalne to dla byłego premiera jasny sygnał o utracie wpływów.
Zobacz też: Gen. Kraszewski: stała baza USA w Polsce! To kwestia 2-4 lat
Nowa rola Karola Nawrockiego na prawicy
Politolog zwraca też uwagę na Karola Nawrockiego, który zyskuje coraz większe znaczenie. Ocenia go jako gracza sprawnego i znacznie bardziej dynamicznego od Andrzeja Dudy. Z drugiej strony zaznacza, że obecna głowa państwa potrafi skutecznie utrudniać działania rządu Donalda Tuska, na przykład za pomocą weta, co wciąż pozostaje dużym wyzwaniem dla koalicji. Sam Nawrocki jednak szybko przyswaja zasady politycznej walki i buduje własny autorytet wśród prawicowych wyborców. Jego aktywność może odegrać kluczową rolę w nadchodzących wyborach prezydenckich i zmienić układ sił w państwie.
Czytaj też: Mec. Wawrykiewicz: Nawrocki każdego dnia łamie Konstytucję! PiS to partia bezideowa
Szanse na nową partię Mateusza Morawieckiego
W odcinku pojawia się też temat ewentualnego startu Mateusza Morawieckiego z własnym projektem. Profesor Migalski nie daje takiej inicjatywie wielkich szans, ponieważ nie widzi dla niej miejsca na polskiej scenie partyjnej. Jak tłumaczy, wyborcy zniechęceni do Jarosława Kaczyńskiego popierają już obóz władzy, a zwolennicy prawicy rzadko odwracają się od głównego nurtu. Według eksperta budowa nowej formacji na bazie skruszonych polityków PiS zakończyłaby się marginalnym wynikiem w sondażach. Dodaje również, że pojawiające się w kuluarach doniesienia o egzotycznych sojuszach z mniejszymi partiami nie mają obecnie żadnych realnych podstaw.
Czytaj też: "Pobili dziecko, bo jest Ukraińcem". Keryk: W Polsce ludzie się boją