W podcaście "Express Biedrzyckiej" poruszono temat postępującej radykalizacji polskiego społeczeństwa, która zdaniem rozmówcy dotyka wyborców wszystkich opcji politycznych. Prof. Przemysław Sadura, socjolog, przedstawił wnioski ze swojego najnowszego raportu, w którym porównuje polskich wyborców do kiboli walczących ze sobą drużyn. Jego zdaniem obywatele przestali oceniać polityków przez pryzmat kompetencji, a zaczęli traktować politykę jak sport, w którym liczy się tylko zwycięstwo własnej frakcji. W rozmowie wskazano, że zjawisko bezwstydu, niegdyś piętnowane, dziś staje się dla części elektoratu powodem do dumy. Prowadząca oraz jej gość dyskutowali również o zagrożeniach płynących z eskalacji agresji słownej w debacie publicznej.
Czytaj też: Morawiecki atakuje: Polska potrzebuje "Tusk-exit-u"
Dwa oblicza polskiego populizmu, czyli rasizm kontra pogarda
Podczas rozmowy prof. Sadura zwrócił uwagę na istnienie w Polsce dwóch rodzajów populizmu, które, choć nie są symetryczne, okazują się równie groźne. Według socjologa elektorat prawicowy częściej przejawia postawy ksenofobiczne czy homofobiczne. Z kolei po stronie liberalnej zauważalna jest pogarda klasowa oraz niechęć wobec osób o niższym statusie społecznym. Jako przykład podano ataki na Karola Nawrockiego i jego żonę, które skupiały się na ich pochodzeniu. Taka strategia zawstydzania okazała się przeciwskuteczna, ponieważ jedynie umocniła poparcie dla polityka.
Czytaj też: Kto w polityce ma zakuty łeb? Prof. Dudek analizuje kłótnie w PiS-ie
Dlaczego autentyczna brutalność w polityce bywa skuteczna?
W podcaście przeanalizowano także fenomen popularności polityków, którzy świadomie przekraczają granice w debacie publicznej. Zdaniem prof. Sadury, postawy takie jak gestykulacja Karola Nawrockiego w kierunku dziennikarza czy stosowanie kibolskich przyśpiewek, mogą imponować części wyborców. Dzieje się tak, ponieważ taka brutalność jest postrzegana jako autentyczna i stanowi kontrast dla zachowań innych polityków, odbieranych jako wyuczone i nienaturalne. W rozmowie padł wniosek, że elektorat nie szuka już polityków w białych rękawiczkach. Autentyczna agresja może być odbierana jako przejaw siły oraz determinacji.
Czytaj też: Eliza Michalik: "Nawrocki kieruje się interesem Rosji". Tuskowi też się dostało